"Kap, kap, płyną łzy... 
Płacze z nami deszcz..." 
Bieszczady pożegnały nas deszczem. 
Kiedy rozstawaliśmy się z przyjaciółmi z Ukrainy, krople deszczu mieszały się z naszymi łzami. Pięć wspólnie spędzonych dni, realizacja wielu zadań projektowych, wspólne rozmowy - to wszystko bardzo nas do siebie zbliżyło. 
Zanim jednak się rozstaliśmy, po opuszczeniu pensjonatu udaliśmy się na zwiedzanie zamku w Krasiczynie, siedziby Sapiehów. Pan przewodnik okazał się pasjonatem i barwnie opowiadał o losach tej niezwykłej budowli. Zaskoczyło nas to, co na zamku wyrabiali żołnierze Armii Czerwonej w czasie II wojny światowej. Zniszczyli zamek, sprzęty wyrzucali przez okno i palili, zbeszcześcili też zwłoki Sapiehów. Zachwyt z kolei wzbudziła w nas kaplica, w której znajduje się oryginalna polichromia.
W Przemyślu powitał nas prawdziwy Wojak Szwejk. Bardzo chciał nam pokazać piękno tego starego miasta i chociaż deszcz padał coraz mocniej, zobaczyliśmy to, co najważniejsze. Dotarliśmy do pomnika Wojaka Szwejka. Każdy ściskał go za nos - ponoć przynosi to szczęście. Niektórzy siadali na jego mokre kolana i klepali po plecach, by nawiązana z ukraińską młodzieżą przyjaźń nigdy się nie skończyła.
Cieszymy się, że cel projektu Offline-Online bez granic został osiągnięty, o czym świadczyła ostatnia ewaluacja i podnoszone do góry serduszka - znak zachwytu uczestników nad tym, co robiliśmy przez cały tydzień. 
Chociaż zmęczeni, to zadowoleni wróciliśmy do domu pociągiem. Wyjazd projektowy się skończył, ale wspomnienia zostaną na długo! Zamykamy oczy i... znowu wędrujemy po Bieszczadach, widzimy naszych przyjaciół. Ponownie płyniemy pontonami, tańczymy poloneza i czujemy smak naprawy pysznych posiłków w pensjonacie "Pod Sosnami", gdzie stacjonowaliśmy. Szkoda, że jesteśmy już w 8 klasie. Gdyby nie to, w przyszłym roku pojechalibyśmy do Drohobycza!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga